Królowa Śniegu w częstochowskim teatrze

0
86

W pewnym dużym mieście „tak pięknym, że nie było w nim miejsca na ogrody”, w dwóch połączonych domach, które dzieliła tylko rabatka z kwiatami mieszkali: Gerda z babcią, a w drugim mieszkał Kaj. Nadeszła zima, zaczął padać śnieg…

Tak rozpoczyna się „Królowa Śniegu”, jedna z najpiękniejszych baśni Andersena    w adaptacji Beniamina Marii Bukowskiego. I tak zaczyna się opowieść o mocy przyjaźni, która zmienia wszystko, o miłości, która stapia lód, o dzieciństwie i dorosłości, o bolesnych rozstaniach i o tym, że w przemijaniu jest sens.

Ale wróćmy do początku opowieści!

Podczas śnieżnej zamieci Kaj spotyka Królową Śniegu, „która była przepiękna, ale jej serce było skute lodem”. Zwierza się jej, że marzy o tym, aby… móc zatrzymać czas, żeby jak najdłużej pozostać z tymi, których kocha. Tymczasem Trolle (w naszym spektaklu – okrutni chłopcy) postanawiają wykuć lustro, w którym wszystko widziane będzie na opak – to co dobre, będzie wyglądać jak złe, a to co złe, jak dobre. Z lustrem chcą wzbić się hen, do nieba, aby zadrwić z Najwyższego. Niestety tafla lustra spada, a jego odłamek rani Kaja. Szkło wnika w jego serce i oczy. Królowa Śniegu, wie, że Kaj powinien zamarznąć, aby odłamek szkła go nie zabił, zabiera go więc ze sobą. Gerda, nie mogąc pogodzić się ze stratą najbliższego przyjaciela, postanawia go odnaleźć za wszelką cenę. Przemierza cały świat, aby dotrzeć do lodowego pałacu. Jeszcze nie wie, że poszukiwanie przemieni się w długą, wyczerpującą wędrówkę, podczas której pozna co to radość i cierpienie, nadzieja i tęsknota.

Do zobaczenia:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here